w stajence w betlejem powiła z weselem
87 views, 8 likes, 0 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Ruch na Rzecz Godności Osób Niepełnosprawnych Wyzwanie: Syn Boży przyszedł na świat w ubogiej stajence. Był darem dla nas,
z wielkim weselem tak Jemu śpiewała: Li li li li laj, moje Dzieciąteczko, W Betlejem, w Betlejem. Już Maryja Jezuleńka powiła, powiła Stąd wesele i pociecha nam miła, nam miła.
Tekst piosenki: Dziecina mała Bóg stwórca Nieba. A kędyż nam Go szukać potrzeba. W stajence w Betlejem. Powiła z weselem. Maryja Syna, piękna nowina! Opiekun Józef był ukochanym. Ojcem Jezusa był domniemanym. Garść siana suchego.
Grota Narodzenia w Betlejem. W Bazylice znajduje się wejście do Groty Narodzenia, bardzo małego pomieszczenia, w którym znajdziemy miejsce narodzin Jezusa. Oznaczono je gwiazdą, jak i miejsce, w którym znajdował się żłób. Wejść tu się da w dwojaki sposób. Pierwsze to wraz z pielgrzymką. Organizowane tu są msze dla grup.
Można powiedzieć, że mieszka siostra „przez ścianę” z Małą Arabką, niezwykłą i niezłomną karmelitanką. I to jeszcze w klasztorze na Wzgórzu Dawida w Betlejem. Mariam, Mała Arabka była i jest wielką świętą. Każda z nas, sióstr, odczuwa jej żywą obecność na bardzo wiele sposobów. Ona jest fundatorką tego klasztoru
Rencontres Littéraires En Pays De Savoie. Treść kolędy: Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła nowina, że Panna czysta, że Panna czysta porodziła Syna. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi... Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła nowina,że Panna czysta, że Panna czysta porodziła Syna. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają. Maryja Panna, Maryja Panna Dzieciątko piastuje, i Józef stary, i Józef stary Ono pielęgnuje. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają. Choć w stajeneczce, choć w stajeneczce Panna syna rodzi, przecież On wkrótce, przecież On wkrótce ludzi oswobodzi. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają. I Trzej Królowie, i Trzej Królowie od wschodu przybyli, i dary Panu, i dary Panu kosztowne złożyli. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają. Pójdźmy też i my, pójdźmy też i my przywitać Jezusa, Króla na królmi, Króla nad królmi uwielbić Chrystusa. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają. Bądźże pochwalon, bądźże pochwalon dziś, nasz wieczny Panie, któryś złożony, któryś złożony na zielonym sianie. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają,pasterze śpiewają, bydlęta klękają,cuda, cuda ogłaszają. Bądź pozdrowiony, bądź pozdrowiony Boże nieskończony, wsławimy Ciebie, wsławimy Ciebie, Boże niezmierzony. Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, Anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają,cuda, cuda ogłaszają. Zobacz też inne teksty kolęd: Gdy się Chrystus rodzi Przybieżeli do Betlejem Cicha Noc Gdy się Chrystus rodzi Oj, maluśki, maluśki Lulajże, Jezuniu Bożonarodzeniowy stroik - świąteczna dekoracja stołu Jak udekorować dom na święta Bożego Narodzenia [POMYSŁY INSPIRACJE] Wianki bożonarodzeniowe z pomysłem. Jak zrobić [WIDEO i ZDJĘCIA] Stroik i inne ciekawe ozdoby z szyszek Choinka biało-srebrna. 12 pomysłów na modną choinkę w bieli i srebrze Girlanda świąteczna na kominek, schody i okno Pachnące ozdoby i dekoracje, które wykonasz samodzielnie Gwiazda betlejemska - jak pielęgnować, aby przetrwała jak najdłużej Proste i pełne uroku pomysły, jak ozdobić dom na święta Świąteczne dekoracje z gwiazdą betlejemską Jak zrobić stroik świąteczny w słoiku Robimy wianki bożonarodzeniowe Jak zrobić podświetlaną gwiazdę z drewna Autor: Igor Dziedzicki Świąteczne ozdoby w tym salonie dopasowane są do barw wnętrza. Oprócz szlachetnych odcieni granatu i zieleni znajdziemy wśród nich kapkę złota i odrobinę matowej czerni. Autor: Igor Dziedzicki Stół jest nieodłącznym elementem dekoracji domu na Święta. Jest on udekorowany w kolorystyce i stylu pasującym do reszty wnętrza, idealnie komponuje się z ozdobami na choince i dekoracjami na ścianach czy kominku. Króluje na nim biel i złoto
1/2 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze Przesuń zdjęcie palcem fot. D. BiziukNastępne Betlejem. Miejsce, gdzie przyszedł na świat Jezus upamiętnia gwiazda w Bazylice Narodzenia Pańskiego Zobacz równieżPolecamy
Więcej wierszy na temat: Przyroda « poprzedni następny » wiosenko kochana przyrodo zielona sloneczko złociste weźcie mnie w ramiona ukołyszcie wiatrem zaśpiewajcie trelem przyobleczcie w kwiaty bym w sercu z weselem mogla tańczyć Obcowanie z przyrodą jest bardzo dobrym lekarstwem na stres i smutek...Polecam... Napisany: 2007-03-28 Dodano: 2007-03-28 12:29:40 Ten wiersz przeczytano 366 razy Oddanych głosów: 12 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »
„Betlejem” pod Sejmem, wyreżyserowane po amatorsku przez garstkę oponentów z PO i Nowoczesnej, nie wybrzmi polską kolędą - a szkoda. Bo można było opracować i odegrać zupełnie inny scenariusz plenerowy - tego wyjątkowego w dziejach ludzkości wydarzenia - nawiązujący wprost do ewangelicznego pierwowzoru; pewne elementy artystyczne mogłyby pozostać wspólne, jak czas akcji uwzględniający kolejną rocznicę Narodzin Zbawiciela (ostatnia dekada grudnia wg kalendarza gregoriańskiego), sondażowy spis zwolenników opozycji parlamentarnej (PO, Nowoczesna, PSL) udających się pod Sejm na rozkaz cezara (?) Kijowskiego; przepełnione szynki miejskie zdrożonymi przybyszami z całej Polski, karczemna atmosfera śmiechu i zabawy, zapadający zmrok; no i oczywiście skrawek górskiego pustkowia, opadający zboczem północnym ku Wiśle, przecięty po wschodniej stronie eskapadą betonowych schodów na wiadukcie Poniatowskiego, gdzie zbiegają się szlaki łączące wszystkie kierunki polskiej Ekstraklasy. Dla niezorientowanych i wyziębniętych czekały tlące się paleniska od ul. Wiejskiej - coś w rodzaju sprawdzonych koksowników ze stanu wojennego; nieopodal, w budynku Sejmu, stroniący od zgiełku pasterze (?) - stronnicy KOD - dla niepoznaki odziani w luksusowe gajerki (mężczyźni) i odświętne garsonki (kobiety), odpoczywający w szampańskim nastroju na rozłożystych, poselskich fotelach - ten jeden raz, dla lepszej wygody, wymoszczonych siankiem spod kampinoskich łąk. Przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Zapowiadała się trudna noc do przeżycia. Ciarki na skórze to bułka z masłem - trzeba było widzieć miny tych co zostawili swoje rodziny, w ciepłych i komfortowych domach, na pastwę losu (?). Od początku wiadomo było, że gdzieś o północy pojawi się łuna światła na niebie, jaśniejąca coraz ostrzejszym światłem; że - jak tylko anioł pański zapowie to i owo - trzeba będzie chcąc nie chcąc rozruszać zesztywniałe członki, i podążyć w oznajmionym kierunku - do zimnej i nieprzyjaznej groty skalnej - a tam, wiadomo, swojski klimat: niewielki żłóbek, dziecko (chłopczyk) owinięte w pieluszki, uśmiechnięta kobieta o imieniu Maryja i jej mąż, Józef. Dla przypomnienia, dawni pasterze z pustymi rękami nie poszli; do tych, tutaj, nikt nic nie powiedział stąd wszystkiego musieli się sami domyślać. Zapowiadał się więc wcale niełatwy bieg na orientację ulicami Warszawy. Pomocne miały okazać się punkty orientacyjne z napisem KOD i smartfony z usługą GPS. Trochę gorączkowo pstryknięte selfie dla stęsknionej rodziny i w drogę. Jak na złość cisza i wszechogarniająca senność o północy; więc wspólnie podjęta decyzja na sali plenarnej Sejmu (w mocno okrojonym składzie), że wszyscy tam zgromadzeni zostają na dłużej - i że nie mają zamiaru gdziekolwiek się ruszać aż do 11 stycznia 2017. Przez ten czas będą jednomyślnie cierpieć dla dobra całego kraju (?) aż zatwardziałe serca „pisiorów” z wolna poczną folgować (czytaj: łagodzić parlamentarne obyczaje). Nazajutrz, o poranku, elektroniczne okna telefonów komórkowych otwarły się na oścież - i radosna wieść gruchnęła po kraju. Dla wtajemniczonych, tą drogą, została przekazana wiadomość, że przyczółek wolności obywatelskiej wciąż trwa. W ten deseń uczczono wolność, po 10 razy wolność, o jakiej dotąd nikt nigdy nie słyszał, a o której mógł tylko pomarzyć. Bez zbędnych ceregieli oznajmiono, w imieniu legalnie wybranej opozycji, że od dziś obowiązuje: - wolność słowa…, by każdy mógł powiedzieć to co mu ślina na język przyniesie, zwłaszcza głośno wykrzyczeć swoje niezadowolenie do aktualnej władzy (PiS); wolność mediów, Internetu…, by mogły niekrępowanie przekazywać informacje na każdy temat, szczególnie o polskim ustawodawcy i rządzie za łamanie konstytucji w zakresie (szkodliwej?) regulacji ustawy o TK oraz braku zasadności uchwalenia ustawy dezubekizacyjnej, przywracającej ład w świadczeniach emerytalnych dla osób z dorobkiem komunistycznym; wolność zgromadzeń…, jak to, w Sejmie, podczas Świąt Bożego Narodzenia, gdzie pasterka miała odbyć się po gołym niebem, w Parku Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego (?), bez dzwonienia na Mszę św. (?); wolność sumienia…, żeby każdy mógł samodzielnie dostrajać swoje „ego” do nadarzającej sie okazji (?); wolność organizacji obywatelskich…, bo te, które są obecnie nie są obywatelskie ani wolne od indoktrynacji ideologicznych (?); wolność samorządów…, sterowanych wg klucza partyjnego (?); wolność kultury…, bo - od kiedy chochoły przemówiły ludzkim głosem, kultura zeszła do podziemia (?); wolność nauki…, z uwzględnieniem przedmiotów zajmujących się szerzeniem równości płci, ideologii gender i techniki GMO na masową skalę (?); wolność gospodarcza…, nawet do przejścia na emeryturę w wieku 100 lat (?); wolność parlamentu…, najlepiej złożonego z przedstawicieli arabskich imigrantów (?). I to wszystko według zaleceń niezależnych sądów i trybunałów, jak był zawyrokował w pierwsze dzień świąt poseł Rafał Trzaskalski z PO. Tak na poważnie - czy okres przedświąteczny nie wymaga dbałości o własny kąt, który należy wpierw samemu porządnie wysprzątać i przygotować na czas świąteczny? Czy czcze, lewackie dokazywanie nie stanowi dobrowolnej (pozbawionej skrupułów) rezygnacji z wzniosłych celów patriotycznych, bez których jakakolwiek inna aktywność obywatelska nie może zaistnieć dla dobra ogółu? Nie wystarczy powiedzieć, że z ćwikłowych (czerwonych) buraków otrzymuje się pożądany sok, którego ostateczna wersja to smakowity barszcz z uszkami na wigilijnym stole. Trzeba jeszcze do tej całości dodać odrobinę własnych chęci, by nadać każdej potrawie odpowiedni smak; oczyścić z brudu warzywo, pokroić na drobne kawałki, podgotować na wolnym ogniu, doprawić przyprawami, po czym odstawić w chłodne miejsce i odczekać aż samo dojdzie. Podobnie jest z wywarem politycznym - tylko doświadczeni „kucharze” wiedzą w czym rzecz jest; nie w gorączkowej dyskusji o wszystkim i o niczym. O wolności można bez końca, ale jej adekwatny kształt do rzeczywistości powinien umieć dobrać każdy Polak. Choć to okres Narodzenia Pańskiego, to drugi dzień świąt ma symbol krwawej ofiary męczeńskiej św. Szczepana, który jako pierwszy oddał życie za wolność Słowa Bożego. My, Polacy, niejednokrotnie potrafiliśmy dać świadectwo w duchu wolności sumienia - i wiemy skąd ta wolność wyrasta: (…) Bo wolność krzyżami się mierzy (…) - wiersz Feliksa Konarskiego „Czerwone maki na Monte Cassino”. Dla zbuntowanej części opozycjonistów w polskim parlamencie niech wyrazem pojednania będą słowa polskiej kolędy Bóg się rodzi: (…) Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław ojczyznę miłą, w dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą, dom nasz i majętność całą, i wszystkie wioski z miastami! A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.
Do miasta narodzenia Jezusa przyjeżdżamy drugiego dnia „Wielkiego Gniewu”, sprzeciwu ogłoszonego przez Palestyńczyków w proteście przeciwko decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa, uznającego Jerozolimę na stolicę Izraela. Jak wygląda dziś Betlejem? Zobaczcie zdjęcia, przeczytajcie czerwcu 2017 roku Wrocław zyskał bezpośrednie połączenie do Tel Awiwu obsługiwane przez naszego krajowego przewoźnika, LOT. Podróż jest krótka - trwa niecałe 4 godziny. Samolot ląduje na lotnisku im. Dawida Ben Guriona w Tel Awiwie, stolicy Izraela. Wybraliśmy się tam tuż przed Bożym Narodzeniem. Jak jest dzisiaj Betlejem?Jest początek grudnia 2017 roku. Niecałe 1700 lat po pielgrzymce Egeri do bazyliki, którą dzisiaj chrześcijański świat nazywa Bazyliką Narodzenia Pańskiego. Lecimy do Izraela, kraju trzech religii - judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Miejsca, do którego od wieków rościli sobie prawa starożytni władcy, Arabowie i Krzyżowcy, Turcy i Brytyjczycy. Stolicą kraju jest Tel Awiw, gdzie zlokalizowane są placówki dyplomatyczne. Nasza podróż przypada na szczególny czas; prezydent USA, Donald Trump uznaje właśnie Jerozolimę za stolicę Izraela. Finalnie oznacza to uznanie izraelskiej aneksji miasta, zajętego podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku. Decyzja Trumpa wywołuje gniew wśród muzułmanów na całym świecie. Jesteśmy świadkami kolejnego konfliktu na Bliskim Wschodzie?Z HISTORII BETLEJEM I NARODZIN CHRYSTUSA : W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę ” - taki opis narodzin Jezusa zostawił światu święty Łukasz ewangelista. Lądujemy na lotnisku im. Dawida Ben Guriona, pierwszego premiera Izraela. Przez Jerozolimę jedziemy do Betlejem. Któż z nas nie zna kolędy rozpoczynającej się słowami: „Przybieżeli do Betlejem pasterze…”? Miasto utożsamiane z narodzinami Jezusa było wielokrotnie podbijane, niszczone i odbudowywane. W roku 1995 przekazano je administracji palestyńskiej. I co tu kryć, już w Betlejem jesteśmy pozytywnie zaskoczeni: w okolicy nie widać wzmożonego ruchu, nie ma na ulicach patroli policji, nie odczuwamy napiętej atmosfery - a jesteśmy tu w drugiego dnia „Wielkiego Gniewu” ogłoszonego przez ugrupowania palestyńskie po ogłoszeniu decyzji prezydenta Trumpa. Korzystając z drogowskazów udajemy się do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Jak w naszej świadomości przechowujemy wydarzenie narodzenia Jezusa Chrystusa? Stajenka, żłóbek, siano, zwierzęta? Nic podobnego. Bazylika Narodzenia Pańskiego to jeden z najstarszych kościołów na świecie, pierwotnie wybudowany ok. 339 r nad grotą, gdzie miał przyjść na świat Jezus. Na przekór wspomnieniu pozostawionemu przez Egerię, dla współczesnego Europejczyka wychowanego w cieniu monumentalnych gotyckich katedr bazylika okazuje się mało imponującym, kamiennym budynkiem. Nic dziwnego, że nie potrafimy się odnaleźć. Nie znajdziemy tu wspaniałych drzwi wejściowych, witraży, naw czy fresków. Do środka dostajemy się przez niziutkie wejście, pozostałość po czasach, gdy zabezpieczano w ten sposób możliwość wjazdu konnego przez muzułmanów. W środku zaskoczenie - ołtarz, typowy dla obrządku wschodniego, z centralnie umieszczonym ikonostasem, zmusza do szybkiej lekcji historii chrześcijaństwa i przypomnienia sobie daty pierwszej schizmy...Pod ołtarzem miejsce docelowe pielgrzymów - Grota Narodzenia. Udajemy się do niej schodami, przez małe wejście. Ukazuje się nam nieduży, marmurowy ołtarz. Pośrodku gwiazda, której centralnym punktem jest skała Groty Narodzenia. Dookoła dużo wiszących lamp, typowych dla prawosławia. Może ze względu na zawirowania polityczne nie ma dużo pielgrzymów? Mamy Grotę tylko dla siebie, nikt nas nie pogania. W skupieniu przeżywamy cud narodzenia. Po wyjściu odwiedzamy jeszcze miejsce pracy i spoczynku Św. Hieronima, który w tym miejscu mieszkał w IV wieku i tłumaczył Pismo Święte na język łaciński. Z HISTORII BETLEJEM I NARODZIN CHRYSTUSA XVI wieku w tzw. rękopisie kórnickim znalazł się przetłumaczony na język polski łaciński tekst „Anioł pasterzom mówił...” - aż do XIX wieku w Boże Narodzenie czytany, ale w 1838 roku ukazał się „Śpiewnik kościelny” księdza Michała Marcina Mioduszew-skiego. I wtedy kolęda, już śpiewana, zaczęła zyskiwać popularność wśród Polaków. Co więc anioł pasterzom mówił? Że Chrystus się narodził „w Betlejem, nie bardzo podłym mieście.”Nie bardzo podłe miasto... Jego nazwa nazwa jest połączeniem dwóch hebrajskich słów: bet, oznaczającego dom, oraz lehem - chleb. Jak tłumaczy ks. Adam Kubiś w artykule „Betlejem czasów Jezusa” na stronie nie należy tu szukać aluzji do urodzajności miejscowej gleby - Betlejem nigdy nie było spichlerzem Jerozolimy. Są jednak źródła, które stwierdzają, że zwierzęta hodowane pomiędzy Jerozolimą i Migdal Eder (Wieżą Trzody), znajdującej się nieo-podal Betlejem, były przeznaczone na ofiary w świątyni Jerozolimskiej, tej samej, do której Maria i Józef przyszli z maleńkim synkiem. Według św. Hieronima, pod tą właśnie wieżą pilnowali swych stad pasterze, którym aniołowie zwiastowali radosną nowinę o narodzeniu Mesjasza. Trzeba jednak przyznać, że okolica Bazyliki Narodzenia też jest zaskakująca. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Co widzimy oczami wyobraźni? Odświętne zdobienia czy oświetlenie znane z wielu europejskich miast? Na centralnym placu Betlejem, Manger Square, stoi co prawda tradycyjna choinka bożonarodzeniowa, nad całością dominuje jednak meczet Omara z wieżą zwieńczoną półksiężycem. Po chwili słyszymy nawoływania muezzina wzywające wiernych do modlitwy… Tygiel religijny, obecnie niezrozumiały dla większości przyjezdnych, podobnie jak w okresie narodzenia Chrystusa. Opuszczając plac przed Bazyliką Narodzenia mijamy sklepy, restauracje, stragany - wszystko zamknięte. Nie ma tradycyjnych pamiątek, nie ma gdzie spróbować popularnych też w Polsce smażonych kulek z ciecierzycy - falafela. Brak tłumów na ulicach, pojedyncze osoby przemykają byle szybciej, nie zatrzymując się przy witrynach. Tak Palestyńczycy demonstrują sprzeciw przeciwko decyzji Trumpa. Opuszczamy spokojne Betlejem, przejeżdżając niekontrolowani przez posterunek „graniczny” pomiędzy Autonomią Palestyńską a Izraelem. Kierujemy się do Jerozolimy, na której historia też odcisnęła swoje piętno, co szczególnie widać na Starym Mieście. Obszar ten podzielony jest na cztery dzielnice: Żydowską, Ormiańską, Chrześcijańską i Muzułmańską. Chcąc poczuć podniosłą atmosferę najświętszego miejsca judaizmu - Muru Zachodniego, nazywanego także Ścianą Płaczu, odwiedzamy dzielnicę żydowską wchodząc do miasta przez Bramę Gnojną. Po upadku drugiego powstania żydowskiego pod przywództwem Bar Kochby i wygnaniu Żydów z Betlejem, Rzymianie urządzili w grocie narodzenia sanktuarium ku czci Tammuza-Adonisa, który umierał na początku lata, zstępował do piekieł i rodził się do nowego życia. Jak pisał w jednym z listów św. Hieronim: „Od czasów Hadriana aż do panowania Konstantyna, przez około 180 lat (…) Betlejem, teraz nasze, i najbardziej święte miejsce na ziemi (…) było ocienione gajem Tammuza, to jest Adonisa, i w jaskini w której kiedyś płakało dziecię Mesjasz, faworyt Wenus był opłakiwany”.Ale przyszedł rok 313, w którym cesarz Konstantyn ogłosił edykt mediolański, gwarantujący wolność wyznania. A potem do Ziemi Świętej pojechała cesarzowa Helena, która w czasie soboru nicejskiego w 325 roku poprosiła św. Makarego, biskupa Jerozolimy o wybudowanie kościoła w Betlejem poświęconego Najświętszej Maryi Pannie. Przekazane przez nią pieniądze sprawiły, iż budowę rozpoczęto już w 326 roku. Konsekracja bazyliki nastąpiła 31 maja 339 roku. Pięćdziesiąt lat później, Egeria, pierwsza kobieta-pielgrzym, tak opisała świątynię: „Nie zobaczysz tu nic innego poza złotem i drogimi kamieniami oraz jedwabiem, bowiem jeśli widzisz zasłony - są one z jedwabiu obramowanego złotem, jeśli widzisz kotary - podobnie ozdobione są złotem i jedwabiem”.Na wąskich uliczkach sporo ludzi, sklepiki z pamiątkami otwarte, restauracje serwujące szybkie przekąski czynne. Ma się wrażenie, że życie w tym miejscu od wieków płynie według ustalonego rytmu. Zbliżamy się do Ściany Płaczu i nie da się ukryć, że widok zapiera dech w piersiach. Jednocześnie przed oczami ukazuje się nam meczet Al-Aksa, Kopuła na Skale z charakterystycznym złotym dachem, będąca jednym z najważniejszych muzułmańskich sanktuariów (oba znajdujące się na Wzgórzu Świątynnym) oraz sam Mur Zachodni. Rzeczywistość nie daje jednak o sobie zapomnieć; wyraźnie widać siatki odgradzające dzielnice Jerozolimy od siebie. Ustawiamy się w kolejce do punktu kontroli, gdzie przechodzimy przez bramki bezpieczeństwa. Pod Ścianą Płaczu dla nieprzygotowanych, zaskoczenie. Miejsce podzielone jest na część dla mężczyzn (widocznie większą) oraz część dla kobiet. Aby dotknąć muru lub zostawić karteczkę z prośbą, należy nałożyć na głowę tradycyjną jarmułkę. Przy Murze kilkadziesiąt modlących się osób, co ciekawe, dzisiaj znacznie więcej po stronie dla kobiet. Opuszczamy dzielnicę żydowską, wchodząc z powrotem do Starego Miasta przez Bramę Lwów do dzielnicy muzułmańskiej. Tu początek swój ma Droga Krzyżowa - Via Dolorosa. Ulica, którą przemierzył Jezus Chrystus dźwigając krzyż na Golgotę. Wchodząc do dzielnicy muzułmańskiej widać wyraźnie większe środki bezpieczeństwa. Przed Bramą Lwów kilkunastu policjantów z bronią, bramki. Idziemy śladami Jezusa przez dziewięć stacji Drogi Krzyżowej. Jest wieczór, droga prowadzi przez miasto, za dnia tętniące życiem, pełne zgiełku, turystów i mieszkańców. Część sklepików jest zamkniętych, możemy sobie tylko wyobrazić, jak wygląda ulica za dnia. Nad nami muezzin kolejny raz wzywa wiernych do modlitwy… Stacja I znajduje się na dziedzińcu muzułmańskiej szkoły, stacja II Przed Kaplicą Skazania. Stacja III, upadek Pana Jezusa, to oznaczenie na murze. Stacja IV jest przy Ormiańskim kościele Matki Boskiej Bolesnej. Stacja V, Vi i VI między straganami, z których dobiegają krzyki sprzedających zachęcających do zakupu świeżo wyciskanych soków, czy zachwalających inne towary. Stacja VIII, Pan Jezus pocieszający płaczące niewiasty, znajduje się przed grecką kaplicą prawosławną. Trzeci upadek Pana Jezusa, stacja IX to kolumna przy kościele Patriarchatu Koptyjskiego. Kolejne stacje są w Bazylice Grobu Świętego w… dzielnicy chrześcijańskiej. Tu dokonało się zbawienie. Bazylika Grobu Świętego należy do sześciu kościołów chrześcijańskich. Wchodząc stajemy się uczestnikami liturgii katolickiej, podczas gdy z drugiej strony słyszymy prawosławne pieśni, obok głośno modły wznoszą Ormianie. Centralnie w Bazylice umieszczony jest grób Boży. Dopiero stojąc w jego pobliżu odczuwamy wielkość Bazyliki. Kolejka wiernych, którą pilnują prawosławni mnisi, ciągnie się wokół grobu Chrystusa. Minimum dwie godziny czekania...Kiedy wychodzimy, trudno otrząsnąć się z poczucia, że historia dotyka nas z każdej strony. I polityka. W palestyńskim Betlejem mieszka 25 tysięcy ludzi. 25-procentowe bezrobocie sprawia, że część z nich szuka pracy w Jerozolimie. Palestyńczycy muszą przejść przez cieszący się złą sławą izraelski punkt kontrolny - check-point 300. Tylko autobusy z turystami wjeżdżają specjalnym pasem... Bo w Betlejem z turystyki żyje jedna trzecia mieszkańców, ale Palestyńczycy i tak narzekają, że nie zarabiają na pielgrzymach odwiedzających ich miasto. Pieniądze zostawiają tu głównie ich rodacy, którzy w mieście narodzenia Jezusa zostają na noc. Większość wycieczek z zagranicy, tak jak my, przyjeżdża tu na kilka godzin w drodze do Jerozolimy. Taki znak czasu...
w stajence w betlejem powiła z weselem